Strona Główna>Ważne etapy w rozwoju dziecka

Ważne etapy w rozwoju dziecka

Dzidziusie rozwijają się bardzo szybko. Niemal codziennie mają się czym pochwalić. Niektóre ich osiągnięcia są jednak ważniejsze niż inne, bo oznaczają początek czegoś nowego.



WODZENIE WZROKIEM
Już niemal od narodzin maleństwo potrafi uważnie na coś patrzeć – specjaliści nazywają to fiksowaniem wzroku na przedmiocie.
Jak to osiąga? Gdy maluch skończy miesiąc, zaczyna robić coś więcej: wodzi oczami za poruszającym się przedmiotem, potem za osobami itd. Interesuje go balonik albo zabawka z karuzeli? Teraz już może patrzeć na te przedmioty nie tylko wtedy, gdy przypadkiem znajdą się w polu jego widzenia. Jest w stanie śledzić wzrokiem ich trasę (o ile nie poruszają się zbyt szybko). To ogromny krok naprzód, bo może już świadomie kierować swoim wzrokiem – oczy zaczynają „słuchać” rozkazów wydawanych przez mózg.
Jak pomóc? Noworodki i małe niemowlęta nie widzą zbyt wyraźnie (wzrok wyostrza się stopniowo), dlatego łatwiej im śledzić przedmioty w „konkretnych”, nasyconych barwach. Nie kupuj różowych czy błękitnych zabawek, pastele są dla malca za mało wyraziste. Lepiej sprawdzają się np. nasycone czerwienie, zielenie, granat. Maluszki lubią także duże, wyraźne wzory, np. czarno-białe pasy.
Uwaga! Jeśli malec nie wodzi wzrokiem do trzeciego, czwartego miesiąca, trzeba wyjaśnić, co się za tym kryje. Zwróć uwagę, czy koncentruje wzrok na twojej twarzy, gdy się nad nim pochylasz, czy próbuje podążać za nią wzrokiem. Jeśli nie, warto odwiedzić okulistę i neurologa.

PIERWSZY UŚMIECH
Ten prawdziwy i świadomy uśmiech pojawia się, gdy maluszek ma mniej więcej sześć do ośmiu tygodni. Zaczyna się z tobą komunikować.
Jak to osiąga? To ważne wydarzenie, bo choć niemowlę uśmiecha się od pierwszych dni życia, na początku robi to jakby niechcący, mimowolnie, np. przez sen albo podczas siusiania (to tzw. uśmiech anielski). Teraz jest zupełnie inaczej – smyk uśmiecha się świadomie, w odpowiedzi na twój uśmiech. To bardzo skuteczny sposób porozumiewania się. Skuteczniejszy niż płacz, bo widok uśmiechającego się bobaska jest w stanie roztopić serce nawet najbardziej zmęczonej i niewyspanej mamy.
Jak pomóc? Chcesz często widzieć bezzębne dziąsełka i błyszczące oczy? Sama jak najczęściej uśmiechaj się do dziecka i zawsze odpowiadaj uśmiechem na jego uśmiech. Pochylaj się nad smykiem, patrz mu w oczy, mów do niego. Naśladuj jego miny i nie bój się przesadnej mimiki – maluchy to uwielbiają. Gdy ziewa, ziewaj razem z nim, tak jak on marszcz nos, cmokaj, rób zdziwioną minę. Śmiej się od ucha do ucha i rozśmieszaj maluszka na różne sposoby (np. powtarzaniem jakiegoś słowa). Już niedługo (w wieku czterech, pięciu miesięcy) twoje dziecko będzie cieszyć się całym ciałem: piszczeć, machać rączkami, śmiać się w głos.
Uwaga! Jeśli malec nie uśmiecha się do czwartego miesiąca, trzeba sprawdzić, co się dzieje. Może źle się czuje, jest osłabiony, może też mieć kłopoty ze wzrokiem lub słuchem. Przy najbliższej wizycie powiedz o tym pediatrze.

WYCIĄGANIE RĄCZEK
Mniej więcej w wieku czterech miesięcy maluch zaczyna wyciągać rączki w kierunku zabawek. Wkrótce odkryje, że jego maleńkie dłonie mają moc sprawczą, mogą chwytać, przewracać lub ściskać rozmaite rzeczy znalezione w okolicy.
Jak to osiąga? Któregoś dnia – pac! – udaje mu się jednej z nich dotknąć. To wielki krok naprzód: dziecko po raz pierwszy świadomie pokierowało ręką, wyekspediowało ją pod kontrolą wzroku w konkretnym kierunku i celu. A jeszcze niedawno w ogóle nie zdawało sobie sprawy z tego, że ma rączki! Możesz powiedzieć: „Zaraz, jak to? Przecież już noworodek wkłada palce do buzi!”. To prawda, rączkom zdarzało się już „zawędrować” do buzi, ale działo się to przypadkiem, a nie dlatego, że dziecko tego chciało. Teraz jest inaczej: ręce (podobnie jak wcześniej oczy, głowa i szyja) zaczęły malca „słuchać” i utworzyły zgrany zespół z oczami (trzeba dobrze widzieć i prawidłowo zlokalizować zabawkę, żeby w nią trafić). Od tej chwili malec z dnia na dzień coraz lepiej panuje nad rękami: bawi się nimi, ogląda je, łączy itd. Mając około sześciu miesięcy, precyzyjnie chwyta zabawki, wkłada je do buzi, przekłada z rączki do rączki. Około siódmego, ósmego miesiąca potrafi już chwytać dwa przedmioty równocześnie (każdy inną rączką) i obracać zabawkę w rękach, a w dziewiątym – zaczyna bawić się w wypuszczanie przedmiotu z rączki. Pod koniec pierwszego roku życia umie podnieść coś małego, np. rodzynek, za pomocą kciuka i wyprostowanego palca wskazującego. Możliwość kontrolowania ruchów rąk jest ważna także dla rozwoju osobowości dziecka. Malec ma poczucie, że coś może: „To JA sprawiłem, że zabawka się buja albo wydaje dźwięk”.
Jak pomóc? Pokaż maluszkowi jego rączki – dotykaj paluszków, baw się w „Sroczka kaszkę warzyła”, pokaż, jak się robi „Kosi, kosi łapki”. Wkładaj mu do rączki grzechotkę, a gdy już potrafi ją utrzymać, podawaj ją tak, by sam mógł ją chwycić. Pozwalaj dotykać różnych rzeczy (twojej twarzy, ubrania, sierści psa, posmarowanej oliwką skóry, twojej mokrej dłoni), z czasem nie zabraniaj mu także jeść rękami, bawić się łyżeczką, gnieść i drzeć cienki papier, rzucać przedmiotami (to bardzo ważna umiejętność, maluch ćwiczy wypuszczanie zabawki z rączki). Dostarcz mu różnych „pomocy naukowych”. Najlepiej, gdy zabawki różnią się od siebie w dotyku – jedne są gładkie, inne miękkie i włochate. Każdy z tych przedmiotów maluszek będzie odbierał inaczej, a mózg zacznie zapamiętywać różne typy bodźców.
Uwaga! Jeśli dziecko po ukończeniu piątego miesiąca życia nie zauważa swoich rączek, ma wciąż zaciśnięte piąstki, nie próbuje trafiać w zabawki, wybierz się z nim do neurologa, żeby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku.

ROZSZERZANIE DIETY
Wprowadzenie do diety malca innych pokarmów niż mleko mamy lub mleko modyfikowane to prawdziwa rewolucja – dziecko poznaje zupełnie nowe smaki, próbuje tego, co jedzą dorośli: owoców, warzyw, kasz...
Jak to osiąga? Każdy z tych pokarmów ma nieco inną konsystencję, temperaturę i dostarcza innych wrażeń kubkom smakowym. Malec uczy się całkiem nowego sposobu jedzenia: już nie ssie wyłącznie piersi, ale je sam rączkami, zlizuje owoce z łyżeczki itd.
Co robić? Jeśli karmisz piersią, wstrzymaj się z rozszerzeniem diety do końca pierwszego półrocza, bo według zaleceń WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) przez pierwsze sześć miesięcy niemowlę powinno pić wyłącznie mleko mamy. Wyjątkiem są kaszki zawierające gluten: zgodnie z najnowszymi zaleceniami podaje się je (dosłownie odrobinę!) już w piątym miesiącu, by chronić malca przed celiakią. Jeśli karmisz butelką, możesz zacząć wprowadzanie nowości już w piątym miesiącu.
Uwaga! Nie wprowadzaj nowości hurtem. Rób to pojedynczo i uważnie obserwuj reakcje swojego małego smyka po każdym posiłku. Bóle brzuszka, zaparcia, wysypka, plamy na buzi mogą świadczyć o alergii.

SAMODZIELNE PORUSZANIE SIĘ
W dziewiątym miesiącu maluszek zaczyna pełzać, a wkrótce potem – raczkować. To niesamowite wydarzenie: choć smyk poruszał się już wcześniej (obracał się z brzucha na plecy i odwrotnie, machał nóżkami, podpierał się), teraz może dostać się tam, gdzie chce!
Jak to osiąga? Nie musi czekać, aż ktoś przyniesie mu zabawkę, może dostać się do niej o własnych siłach. Może także pójść sobie z jakiegoś miejsca, jeśli nie chce w nim być. To on decyduje! Przy okazji ćwiczy nie tylko mięśnie i koordynację, ale i mózg – ruch naprzemienny sprawia, że powstają nowe połączenia między półkulami mózgowymi. Samodzielne poruszanie się jest też ważne dla rozwoju osobowości: malec zaczyna rozumieć, że jest odrębną istotą, która sama może regulować dystans wobec innych ludzi, przedmiotów.
Jak pomóc? Nie trzymaj maluszka w łóżeczku albo na leżaczku, pozwól mu się bawić na podłodze. Nie wyręczaj go we wszystkim. Daj mu szansę: może sam dotrze do przedmiotu, który go interesuje? Przywołuj go do siebie i śmiej się radośnie, kiedy podejmie wyzwanie. Gdy malec nabierze wprawy, możesz urozmaicić jego trasę przeszkodami, np. miękkimi, kolorowymi poduszkami.
Uwaga! Niektóre dzieci nie pełzają i nie raczkują. Po prostu omijają ten etap rozwoju. Choć są teorie, że może to w przyszłości powodować pewne kłopoty (dysleksję), nie ma tu prostych zależności.
A trudno jest zmusić do raczkowania maluszka, który ma już ochotę wstawać lub do perfekcji opanował jeżdżenie na pupie i nie ma zamiaru rezygnować z tak znakomitego sposobu przemieszczania się po podłodze.

GAWORZENIE
Niemowlę zaczyna gaworzyć, gdy ma mniej więcej pół roku. Najpierw powtarza pojedyncze sylaby (np. „ma”), potem tworzy całe ciągi („ma-ma-ma”).
Jak to osiąga? To wielki postęp w jego rozwoju, bo choć już wcześniej wydawało najrozmaitsze dźwięki (najpierw np. parskało, mlaskało, potem gruchało „aaa”, „eeee”, „errrh”, „ekhe”, testując w ten sposób możliwości swojej krtani, gardła, języka itd.), dopiero teraz zaczęło świadomie „rozmawiać”. Malec nie rozumie jeszcze mowy, ale wie już, że te wszystkie dziwne odgłosy wydobywające się z ludzkich ust służą do komunikacji. Próbuje je powtarzać, bawi się nimi,
zaczepia cię za ich pomocą. Wciąż jednak nie rozumie jeszcze, że słowa niosą jakąś treść. Pojmie to pod koniec pierwszego roku życia. To będzie kolejny wielki krok naprzód.
Co robić? Jeśli chcesz, by twoje dziecko szybko nauczyło się mówić, jak najczęściej z nim rozmawiaj. Mów powoli, wyraźnie, ciepłym, serdecznym tonem. Opowiadaj o prostych, zwyczajnych rzeczach. Podczas przewijania go albo mycia lub nacierania oliwką możesz spokojnie opowiadać i tłumaczyć, co właśnie robisz. Często powtarzaj te same słowa. („Zobacz, jaki ładny piesek. Ten piesek jest naprawdę ładny. Piesek ma ładny ogonek”). Mów poprawnie, bez zdrobnień i zniekształceń typu:
„A telaz dzidzia dostanie mlećka” i zawsze reaguj na zaczepki maluszka.
Uwaga! Jeśli dziecko nie gaworzy do dziesiątego miesiąca życia, sprawdź dlaczego. Przede wszystkim ustal, czy malec dobrze słyszy. To bardzo ważne, bo nawet niewielkie uszkodzenie słuchu może zahamować rozwój mowy. Jeśli masz wątpliwości, powinien je rozstrzygnąć nie pediatra, tylko dysponujący specjalistycznym sprzętem audiolog.

PIERWSZY KROK
Czekamy na ten dzień z niecierpliwością – nic w tym dziwnego, to wielkie święto! Dla całej rodziny.
Jak to osiąga? Malec pokonał grawitację, nauczył się kontrolować swoje ciało i utrzymywać je w pionie, a teraz dostał nagrodę: stał się samodzielny i może chodzić, dokąd chce, w dodatku nie na czworakach, ale – tak jak mama i tata – na własnych nogach. Pierwsze kroki są nieporadne i chwiejne, ale sytuacja zmienia się z dnia na dzień: maluch radzi sobie coraz lepiej i wkrótce zaczyna biegać...
Co robić? Nie popędzaj dziecka, nauka chodzenia to nie wyścigi. Malec powinien zacząć chodzić wtedy, gdy jego mięśnie i kości będą do tego przygotowane. Zapewnij mu swobodę ruchu i czuwaj nad jego bezpieczeństwem. Nie wsadzaj smyka do chodzika, bo zamiast pomóc, możesz mu zaszkodzić: dziecko posadzone w chodziku nieprawidłowo obciąża kręgosłup, a jeśli ma kłopot z sięgnięciem stópkami do ziemi, wyrabia sobie nawyk chodzenia na palcach. Poza tym chodzik nie ćwiczy równowagi, a więc trudniej mu się będzie utrzymać na nogach.
Uwaga! Szkrab nie musi zacząć chodzić przed pierwszymi urodzinami. Są dzieci, które stawiają pierwszy krok, mając półtora roku. Nie można jednak czekać w nieskończoność. Zgłoś się do lekarza, jeśli dziecko do 14. miesiąca nie potrafi stać i (podtrzymane) zrobić kroku.


Konsultacja: dr hab. Agnieszka Maryniak, neuropsycholog, Centrum Zdrowia Dziecka.

mtj_dopisek.gif


Redakcja | Reklama | Regulamin
Copyrights 2017 Edipresse Polska S.A.
Dalsze rozpowszechnianie tekstów, zdjęć i materiałów wideo opublikowanych w serwisie w całoœci lub w częœci wymaga uprzedniej zgody wydawcy.