PDA

View Full Version : Konkurs "Książka z dzieciństwa"


Redakcja_babyonline.pl
20-05-2011, 12:25
To już rok, od kiedy na rynku pojawiły się pierwsze audiobooki, na których znana aktorka - Edyta Jungowska czyta książki Astrid Lindgren. Zaczęło się od cyklu 
o Pippi Pończoszance, w grudniu pojawiły się „Dzieci z Bullerbyn”. Wydawnictwo 
Jung-Off-Ska, kontynuując wyznaczoną ścieżkę, wydało właśnie w wersji audio kolejną książkę wybitnej szwedzkiej pisarki – „Braciszek i Karlsson z Dachu”.

Zadanie konkursowe:
Aby zdobyć jeden z trzech audiobooków, napisz w kilku zdaniach na naszym forum, jaka była Twoja ulubiona książka z dzieciństwa i dlaczego to akurat ta, a nie inna tak zapadła Ci w pamięć.

Konkurs trwa od 20.05 do 03.06.2011 r.

Nagrody:
• audiobook "Braciszek i Karlsson z Dachu" - NOWOŚĆ
• audiobook "Dzieci z Bullerbyn"
• audiobook "Pippi na Południowym Pacyfiku"

Audiobooki są skierowane do dzieci w wieku od 5 do 8 lat.
http://babyonline.pl/work/privateimages/formats/NEWS_MAIN/17056.jpghttp://babyonline.pl/work/privateimages/formats/NEWS_MAIN/17060.jpghttp://babyonline.pl/work/privateimages/formats/NEWS_MAIN/17061.jpg

Przed przystąpieniem do konkursu prosimy uważnie przeczytać Regulamin » (http://babyonline.pl/babyonline_poleca_konkursy_artykul,8908.html)


Podobne tematy:


Poznaj wspaniały świat Braciszka i Karlssona z Dachu! (http://babyonline.pl/babyonline_poleca_konkursy_artykul,8892.html)

kasiakozmin
20-05-2011, 13:02
Moją ulubioną książką były Baśnie Chansa Christiana Andersena, a w szczególności jedna z nich- "Calineczka". Uwielbiałam, gdy moja mama siadała i przenosiła mnie w zaczarowany świat baśniowych krain. Zawsze mogłam wybrać sobie tą, która chcę usłyszeć. Najczęściej wybierałam Calineczkę. Dlaczego? Powód był nie tyle "estetyczny", co "ilościowy". Była to bowiem najdłuższa bajka, co gwarantowało długie siedzenie mamy przy mnie:) Zawsze, gdy byłam chora mama sięgała po Calineczkę, która jednocześnie dodawała mi otuchy, że skoro taka Kruszynka potrafi przeciwstawić się trudnościom świata, to i ja dam radę dzielnie znieść niedogodności choroby.
Teraz to ja jestem mamą i wybieram do czytania za każdym inną bajkę. Moje dzieci często proszą o kolejną i kolejną, i kolejną...i też mam wrażenie, że nie zawsze mają na myśli treść, tylko moją obecność:)

izabelalab83
20-05-2011, 18:19
Moja "naj" książka nie jest dość znana,to bardzo piękna baśń o Koniku Garbusku.Opowiadała historię małe go szarego konika który strasznie chciał byc tak piekny jak inne konie.....w książce tej oprócz tego, że była bardzo długa i mama musiała ja bardzo długo czytać ....było również wszystko to co każda mała dziewczynka oczekuje od bajki...piekne ksieżniczki w zdobionych cekinami strojach,wartka akcja,walka dobra ze złem i mały biedny konik który uważał że jest za bały i za słaby na wszystko a w rezultacie poradził sobie ze wszelkimi przeciwnościami losu.Najbardziej zapadł mi w pamięci rozdział jak Garbusek przygladał się pięknym ogierom ze złotymi grzywami które galopowały po polu zborza niszcząc je......i strasznie chciał byc taki jak one...ot taki morał
-NIE WSZYSTKO ZŁOTO CO SIE ŚWIECI
.....No i własnie uświadomiłam sobie, że nawet nie znam dokładnego tytułu ani autora tej baśni...zaraz poszukam i dopiszę....i chętnie Elizie mojej ją przeczytam bo naprawde warto:)


Konik Garbusek-Natalia Usenko....:)...no to juz wiemy

19790411
20-05-2011, 21:41
Kiedy byłam mała bardzo lubiłam słuchać, a później czytać sama "Dzieci z Bullerbyn". Myślę, że książka podobała mi się dlatego, że opisywała życie i ciekawe przygody dzieci w moim wieku. Poza tym, ponieważ ja nie miałam takich przyjaciół jakimi byli mali bohaterowie książki - dosłownie utożsamiałam się z Lisą, czytając o jej przygodach - przeżywałam je razem z nią. Zazdrościłam dzieciom z Bullerbyn wspaniałych pomysłów i ciekawych przygód - moje życie wydawało się wtedy mało ciekawe. Nie to co u nich, każdy dzień - nowa przygoda.
Jeszcze jako nastolatka lubiłam czytać tę książkę, a dziś czytam ją córce. Patrząc jak słucha zaciekawiona wnioskuję, że pokocha tę książkę tak samo jak ja.

janiaD
21-05-2011, 09:46
Moja książka dzieciństwa, którą wspominam z małą łezką w oku, a jednocześnie z radością, to bajka Juliana Tuwima "Rzepka", pamiętam, jak mama mi ją czytała, a ja się zaśmiewałam do łez, bardzo mnie, jako dziecko śmieszyła ta opowiastka, potem gdy już się nauczyłam sama czytać, też czytałam tę bajkę o rzepce i za każdym razem tak samo przeżywałam przygody bohaterów, śmiejąc się do rozpuku:D. Jest coś w tych bajkach które utkwiły nam w pamięci z dzieciństwa, czasami przedkładają się na życie dorosłe i ten ukryty w nich morał warto zapamiętać do końca życia. Teraz mając swoje dziecko też bardzo bym chciała żeby moje dziecko miało swoje ulubione opowiastki i mądrze je wykorzystało w dorosłym życiu, bo książki budują coś niezwykłego, więź międzyludzką i nie tylko...

Kira13x
21-05-2011, 11:09
Jakby ktoś nie zauważył to konkurs zaczyna sie 27.05

AnetkaFed
21-05-2011, 22:18
Ja polecam "Baśnie" Puszkina. Te zapomniane (chyba ze względów politycznych ??) baśnie to zbiór pięknych znanych i mniej znanych baśni o rybaku i złotej rybce, o carze i carycy, o złotej kaczce i innych. Baśnie Puszkina są pisane wierszem, co tylko dodaje im uroku, a piękne ilustracje, które ja mam przed oczami jak dziś, mimo, że minęło już z 20 lat to świetny dodatek. To były najwspanialsze baśnie mojego dzieciństwa, właśnie dlatego, że był inne, wyjątkowe. Polecam.

Olaska
21-05-2011, 22:27
Gdy byłam mała, tata zawsze czytał mi na dobranoc. To było nasze wspólne 15 minut, rytuał bez którego nie mogłam zasnąć i dzięki któremu poznałam wiele wspaniałych książek. Tytułem, który pokochałam na zawsze było "Sto bajek" Jana Brzechwy. Stare wydanie ze słońcem i księżycem na okładce, eksploatowne aż po wytarcie kartek i poluzowanie szwów. Uwielbiałam te wierszyki i znałam je wszystkie na pamięć. O Babuleju i Babulejce, o Kłamczusze, o Procie i Filipie, o Natce Szczerbatce, o sowie i o kangurze... i całą resztę! Wspólnie z tatą recytowaliśmy je na dwa głosy. To był wspaniały czas i wielka radość. Czytanie Brzechwy to jedno z najpiękniejszych wspomnień z mojego dzieciństwa. Gdy pięć lat temu urodziłam córeczkę, dostałam od taty prezent - oprawioną u introligatora książkę ze słońcem i księżycem na okładce :). Teraz czytam ją regularnie wieczorami, a mała Julka dopomina się o jeszcze...

ma~
23-05-2011, 09:17
Gdy przeczytałam pytanie konkursowe,uśmiechnęłam się na wspomnienie właśnie ksiązki,którą dziś tak cudownie czyta pani Edyta Jungowska,a która towarzyszyła mi przez całe dzieciństwo.Gdy przeczytałam ją po raz pierwszy,a byłam wtedy małą dziewczynką,przeniosłam się w prawdziwie bajkowy świat.To książka pełna ciepła,ale i zaskakujących zwrotów oraz humoru.Przedstawia szczęśliwe dzieciństwo,w którym aż roi się od ciekawych przygód małych mieszkańców wioski.Sama nie miałam tak beztroskiego dzieciństwa,i pewnie dlatego "połykałam"tę książkę pasjami.Wracałam do niej wiele,wiele razy i z ogromną przyjemnością powrócę raz jeszcze.Według mnie to najpiękniejsza opowieśc o prawdziwym,szczęśliwym dziecinstwie,o marzeniach i słodkiej beztrosce.O dziecinstwie,które sama daję dziś swoim chłopcom.Ta ksiązka z pewnością podsunęła mi cenne wskazówki,kto nie czytał-powinien.Polecam gorąco.
Ja dzięki tej książce przenosiłam się w lepszy swiat,dzięki niej miałam to swoje szczęśliwe dzieciństwo,szczęśliwe chwile....byłam jedną z bohaterek.Autorkę tej wspaniałej opowieści mogłabym nazwać swoim rodzicem:)

ika5559
23-05-2011, 10:27
Pamietam bajkę, którą dostałam jak miałam 5 lat- wtedy urodziła mi sie siostra i kilka dni spędziłam u dziadków. Babcia kupiła mi "Bajkę o piekarzu, księżycu i pierwszym rogaliku" M. Terlikowskiej. Codziennie mi ją czytała. Nadal jak widze rogale w sklepie przypomina mi sie ta piękna bajka.

magdax78
23-05-2011, 11:14
Wiele książek z dzieciństwa wspominam z łezką w oku, szczególnie lubiłam “Dzieci z Bullerbyn" i kawałek kiełbasy dobrze wysuszonej...:)

Jednak moimi ulubionymi bajkami były te wymyślane a następnie spisywane przez moja Mamę. Zbiór tych bajek mam do dziś i jest to moja najcenniejsza pamiątką z lat dzieciństwa:)

Co wieczór na dobranoc Mama opowiadała mi bajkę z 3 postaciami w rolach głównych. Były to: Mrówka Kajtek, żuczek Antek i biedronka Gienia :)
Co wieczór przeżywały jakieś niesamowite lesno-polne przygody a ja słuchałam z wypiekami na twarzy.
W każdej z bajek "żyjątka" pomagały leśnym stworzeniom...a to pomogły odbudować gniazdo słowikowi, zbierały ziarenka na zimę dla myszki, pomagały żabce znaleźć drogę do stawu, urządzały urodziny dla zająca... lub broniły las przed chuliganami:)
Czasami w bajce pojawiała się jakaś dodatkowa postać (sarna, dzik czy ptak), która razem z trojka dzielnych insektów "czyniła dobro" w świecie zwierząt:)

justynarojek
23-05-2011, 11:25
Ja mam wiele ulubionych bajek jednak tak naprawdę w pamięci utknął mi Mały Książe.Mimo,że teraz jestem już dorosła często wracam do niego bowiem ta książka nie tylko mnie wrusza ale to ona sprawiła,że umiem docenić piękno otaczającego nas świata.Dziś sama czytam ją swej córecze pragnę bowiem ją uwrażliwić na uczucia innych ludzi,uświadomić ,że tak naprawdę liczy się człowiek a nie otaczajace go dobra a Mały Książe świetnie się do tego nadaje.Dobrze widzi się tylko sercem ja osobiscie podpisuje się pod tym obiema rękami.Mały Książe to ksiażka o marzeniach ,przyjaźni i cennej lekcji jaką jest życie ciesze się,że moja mama mnie z nią zapoznała bo dzięki niej jestem tym kim jestem.

magdax78
23-05-2011, 14:59
konkurs trwa od 27.05 moze to pomylka...?skoro jest juz ogloszony....

aniasz8206
24-05-2011, 17:36
Treść dotyczącą rozpoczęcia konkursu może poprawiono, bo w tej chwili widnieje tam data 20.05.

aniasz8206
24-05-2011, 18:10
Ja uwielbiałam w dzieciństwie "Brzydkie Kaczątko", mama a potem siostra czytały mi tę bajkę i byłam nią zachwyconą, pomimo że na początku była bardzo smutna, bo kaczątko wszyscy odrzucali, odpychali to dobrze się kończyła, a z brzydkiego kaczątka wyrósł przepiękny łabędź.
Moja mama, pomimo że byłam mała, jednak tłumaczyła mi ją troszkę inaczej i do dzisiaj to pamiętam.
Mama zawsze mówiła, że nie ważna jak ktoś wygląda lecz jaką jest osobą w środku w swym zachowaniu i postępowaniu i żebym zawsze pamiętała, że nie wolno oceniać kogoś po wyglądzie, bo można kogoś skrzywdzić, czasem zdarza się, że osoba na pierwszy rzut oka nie jest przez nas pozytywnie odebrana, a przy bliższym spotkaniu, podczas rozmowy na przykład, jest to osoba "do rany przyłóż" bardzo miła, dobra i chętna do pomocy.
Moja córcia też bardzo lubi tę bajkę, a ja tak samo ją tłumaczę, jak robiła to moja mama.

JakubekMamy
25-05-2011, 11:28
Moją ulubioną książką z dzieciństwa, która zapadła w mojej pamięci jest "Ania z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery.Uważam ze ta książa jest dla osób w każdym wieku. uwielbiałam czytać momenty z życia Ani. Człowiek już mający swoje dzieci, chętnie wraca do lektur z dziećiństwa. Pazmiętam że czytając tą książkę chciałam być taka sama jak Ania Shirley.Główna bohaterka nie była przykładem grzecznej i dobrze wychowanej dziewczynki, z wiekem stała się mądrą i dobrze wychowaną . Mając młodsze rodzeństwo wiedziałam jak ciężko jest im pomóc, żeby każda strona była zadowolona. Tej książki nie zapomne do końca życia. Napewno będę czytała swoim dzieciom jak tylko dorosną.

Justi1983
25-05-2011, 12:34
Moją ulubioną książką z okresu dzieciństwa jest "Kubuś Puchatek" Alana Alexandra Milne. Zabawne i wzruszające perypetie Kubusia, Krzysia i jego przyjaciół towarzyszyły mi wtedy na każdym kroku. Ta pozycja książkowa jest skarbnicą filozoficznych przemyśleń, dlatego może być pożyteczną lekturą również dla dorosłych. Do dziś w życiu codziennym używam Kubusiowych powiedzonek: "Wyszło to trochę inaczej, niż myślałam, ale zawsze wyszło", "Są tacy, co potrafią, a są tacy, co nie potrafią. W tym cała rzecz". Obecnie z wielką przyjemnością powracam do Stumilowego Lasu przy okazji czytania do poduszki mojemu 3-letniemu synkowi, który tak samo jak autor Kubusiowych przygód ma na imię Alan :)

maldober
25-05-2011, 14:45
Książką a raczej bajką którą najlepiej pamiętam jest Kopciuszek. Męczyłam mamę do jej czytania we wszystkich dostępnych wersjach. Na szczęście miałyśmy blisko do biblioteki...:) Do dzisiaj znam morał bajki - jak nie masz matki chrzestnej wróżki to masz przechlapane (przekładając to na obecne czasy - znajomości to podstawa). Czyli nadal aktualne. Jestem chyba mało romantyczna ;)

drewienko
25-05-2011, 18:46
Moją ulubioną książką z dzieciństwa, którą czytała mi mama, była powieść Juliusza Verne " W 80 dni dookoła świata". Przygody ekscentrycznego angielskiego gentlemana Fogga i jego służącego pochłonęły mnie całą, a ich szaleńcza podróż dookoła świta wyrzeźbiła moje marzenia po dziś dzień.
Pamiętam, że moje serce mocniej biło, oczy powiększały mi się z ekscytacji, doświadczałam magii i wierzyłam, że ja też kiedyś będę poznawać wspaniałe zakątki świata. Czasem nie potrafiłam zasnąć z pobudzonej wyobraźni. Dzięki tej książce marzenia o podróżach, to mój najbardziej osobisty kontynent mojej wyobraźni. I choć dorosła ze mnie kobitka, to nadal chodzą mi po głowie zielone łąki, leśne zakątki, skalne ścieżki, strome uliczki, ogrody z drzewami cytrynowymi, taki naszyjnik z kwiatów podróży.

piumka
26-05-2011, 06:35
Taki obrazek mam przed oczami. Mój Dziadziuś i ja na Jego kolanach, zasłuchana w słowa płynące z Jego ust. To było ponad 30 lat temu. Ciągle to pamiętam. Czytanie jednej z pierwszych książek w moim życiu. Dziadziuś czytał mi ją w tak śliczny sposób, że nauczyłam się jej na pamięć. Niestety tamta książeczka zginęła. Po wielu latach, znalazłam taką samą na allegro i kupiłam. Jest dla mnie bezcenna. Przywołuje miłe chwile z dzieciństwa, obraz ukochanego Dziadziusia, beztroskie chwile i moje pierwsze próby czytania. Moja ukochana książeczka to "Daktyle" napisana przez Danutę Wawiłow i zilustrowana przez Edwarda Lutczyna.

waforki
26-05-2011, 20:00
Miano najwspanialszej książki mojego dzieciństwa nosi pozycja „120 przygód Koziołka Matołka”. Pierwsza z serii książek Kornela Makuszyńskiego zagościła na stałe w mojej dziecięcej biblioteczce. Uwielbiałam słuchać o nieprawdopodobnych przygodach zabawnego koziołka, który za wszelką cenę pragnął dojść do Pacanowa – wyjątkowego miejsca, w którym podkuwają kozy. Książka oprócz tego, że bawiła mnie do łez, zawierała również ponadczasowe przesłania i wskazówki, jak należy postępować. Dodatkowym atutem tej książki były również bogate ilustracje, świetnie obrazujące tarapaty, w jakie Koziołek Matołek wpadał podczas swojej wędrówki. Jestem przekonana, że moja córka będzie również zafascynowana tym bohaterem, a mi, już jako lektorce, przypomną się wspaniałe chwile, które w dzieciństwie spędziłam z tą lekturą.

wiewiorczak
27-05-2011, 12:34
Moja ulubiona bajka z dzieciństwa jest oczywiście ,,Kozołek MatołeK".ta bajka jak najdłużej utkwiła mi w pamieci nie tylko jako postac stworzona przez Kornela Makuszyńskiego w ksizkach ale także jako bajka ogladana w kinie w niedzielne poranki w moim miescie.Pamietam jak dziś mama jak babci czytała mi i mojemu bratu tą bajke i jego wpsaniłe przygody.to jest poprostu kanon polskiej literatury .przygoda i chęc poznania swiata jak tytułowy Koziołek z Pacanowa posiągała mnie ta jego podróż i chyba pozostało mi to własnie do dziś bo podróze sa moim celem ,dzieki własnie tej bajce.

bellunia27
27-05-2011, 15:01
Moją najbardziej zapamiętaną książką z dzieciństwa jest "Karolcia" Marii Kruger.
bardzo podobały mi się przygody małej dziewczynki w moim (wtedy)wieku, a najbardziej chciałam mieć taki czarodziejski koralik jak ona.
Dlaczego ta książka jest dla mnie jakimś szczególnym wspomnieniem? Ponieważ sam zapisałam się do biblioteki rejonowej i pierwszy raz w życiu wypożyczyłam książkę, która tak mnie wciągnęła,że czytałam pod kołdrą, po zgaszeniu światła, aby rodzice mnie nie nakryli.

filifili
28-05-2011, 10:15
Moja ulubiona książka z dzieciństwa to "Cudaczek Wyśmiewaczek" Julii Duszyńskiej. Książeczkę tą czytam również moim córeczkom, zarówno pięcioletniej jak i trzyletniej bardzo się podoba. Książeczka często gości w naszym życiu, bo Cudaczek mieszka u dzieci, które są niegrzeczne, obrażalskie lub bardzo płaczące, a jak moje dzieci są niegrzeczne wtedy mówię, że chyba Cudaczek u nich zamieszkał, tak jak kiedyś u mnie, to chyba bardzo dobry sposób na niegrzecznośc lub okropne kaprysy dzieci, ponieważ dzieci nie chcą, żeby Cudaczek się z nich wyśmiewał, więc szybko im przechodzi. Polecam książkę i małym dzieciom i tym trochę większym. Fantastyczna. Naprawdę zapadła mi w pamięci.

jagula13
28-05-2011, 10:16
Moja ulubiona książka z dzieciństwa to "Ania z Zielonego Wzgórza" Była pierwszą książką , którą czytałam z wielkim zapałem i emocjami. Można się było przy niej pośmiać, popłakać a zarazem wyciągnąć dużo mądrości .Uwielbiałam główną bohaterkę, do teraz mam do niej wielki sentyment i już się nie mogę doczekać, kiedy moje córeczki będą starsze, żebym mogła je z nią zapoznać.

asiabol
28-05-2011, 14:40
Mojimi ulubionymi bajkami z dziecinstwa byly ,,Basnie H.Ch.Andersena,, wzbudzaly we mnie strach,podziw a zarazem chec poznania swiata.Nie raz lzy spadaly z moich policzkow po przeczytaniu ,,Calineczki,, ,,Brzydkiego kaczatka,, czy ,,Dzikich Labedzi,,Dla mnie wciaz sa to najpiekniejsze bajki i nie ma autora który mogl by je piekniej napisac.Swojemu synowi czesto je czytam.Dzieki temu powracam do swojego dziecinstwa.Odchodze z czesto okrutnego swiata do krainy basni ktora takze bywa okrutna ale zawsze wszystko konczy sie dobrze.Z lat dziecinstwa pamietam ksiazke ktora w pozniejszym wieku przeczytalam z milion razy to ,,Misja Prpfesora Gabki ,, S.Pagaczynskiego.Jest w jakis sposob magiczna.Jej glowny bohater wciaz chodzi mi po glowie.Smok Wawelski jest poprostu ponadczasowy a jego przygody,zmagania sie z roznymi trudnosciami udowadnia nam ze dobro zawsze zwycieza.

sylka28
29-05-2011, 20:53
Najbardziej pamietam: "Mały Klaus i Duży Klaus"- Andersena. Dlaczego? Bo jak mama zaczynała czytać, jak Mały Klaus wywija batem na konie i woła" Wio wszystkie moje konie..." to krzyczeliśmy wszyscy razem, z Małym Klausem i Mamą, a kiedy Duży Klaus zabił konia Małemu Klausowi, to wszyscy razem rozpaczaliśmy. MOże dlatego, że mimo przeciwnosci losu Mały Klaus sobie swietnie radził i nie załamywał się tylko szedł do przodu, dostosowywał siedo sytuaji. Tak mi sie dziś wydaje. Wtedy, jako dziecko, przeżywałam, zę Duży Klaus zabił swoją babcię, zeby ją sprzedac, ze Mały Klaus zabłądził w lesie, chichotałam w łózku pod kołdrą, jak Mały Klaus naciskał noga na zeschnietą skóre swojego jedynego konia, a wikary myslał, że to diabeł siedzi w worku. Kiedy mama chciała nam przeczytać inna bajke, to mogła to zrobić tylko pod jednym warunkiem: po tej, którą dla nas wybrała, musiała nam jeszcze raz przeczytać Małego Klausa i Dużego Klausa. Dziś czytam bajki mojej córeczce: Bajeczki z Obrazkami, stare rosyjskie bajki z książeczki mającej już ponad 30 lat, z książeczki, jaka moja teściowa czytała mojemu mężowi, kiedy był malutki. Czasem mam dosć czytania tej samej bajki co wieczór, bo córcia twierdzi, ze inne są nudne, ale wtedy przypomina mi się jak cierpliwie moja mama znosila codzienne czytanie o dwóch Klausach.

kathiee
30-05-2011, 07:22
Król Lew - ta książka do dziś wzbudza we mnie zachwyt, wzruszenie i smutek. Pamiętam dzień, w którym rodzice przynieśli mi piękne wydanie moich ulubionych Diseyowskich bohaterów. Miałam wtedy 6 lat. Na początku książkę czytała mi mama, kochałam jak ona mi czyta - wczuwała się, zmieniała głosy, jej twarz wzbudzała mojej emocje - gdy rodził się Simba - uśmiechała się, gdy zginął Mufasa - widziałam łzy w jej oczach. Następnie, gdy już sama umiałam czytać, siadałam wieczorek z książką w rękach i wczuwałam się, myślami byłam w świecie Lwów.
Po kilku latach w prezencie gwiazdkowym dostałam oryginalny film wraz z drugą częścią "Czas Simby".

Dziś książka leży na poleczkę mojej Amelki, wieczorek czytam jej - a tak naprawdę czytam ją dla się. Zawsze będę wracać do tej książki.. Miłość, poświęcenie, szczęście i radość. Wszystko to jest idealnie widoczne.

DebicaLwica
30-05-2011, 11:00
Witam
moze nie jestem oryginalna ale moimi ulubionymi książkami były bajki disneya. Najbardziej lubialam króla lwa i 101 dalmatyńczyków. Zawsze przed snem musiałam poprosić by ktos mi ja przeczytał. Mimo ze znałam już większość na pamięć to i tak nigdy mi sie nie nudziły... Bajki te są kolorowe i działają na dziecięcą wyobrażnie. Pamiętam jak bawiliśmy sie naśladując często bohaterów z bajki. Dzis sama jestem mamą i dbam by moja córeczka znała te same bajeczki które mnie kiedyś inspirowały. co nie znaczy że nigdy nie słuchałam baśni. Baśnie słuchałam na kasecie. codziennie inna na dobranoc.
pozdrawiam

goskaf1
30-05-2011, 20:47
Pamiętam,że miałam książkę "Bajki Ezopa". Na początku kiedy ją dostaam, nie podobała mi się - byłam za mała do tej książki. Miała piekne krótkie opowiadania z morałami. Jednak wielu bajek nie rozumiałam. dopiero jak miałam z 10 lat, to czytałam te bajki codziennie, lubiałam słuchać co robiły zwierzątka itd, uwielbialam sama wymyslać morał. Jestem pewna, e te bajki sporo mnie nauczyły. Niestey ksiażki już nie ma, moja mama oddała ją sąsiadce dla jej dziecka. Teraz sam szukam po księgarniaj podobnej bajki, abym mogła za jakiś czas czytać synkowi.

Kasiolek
31-05-2011, 12:52
Pamiętam jak dziś, a było to już ze 20 lat temu, gdy po lekko czytającej się książce o przygodach „Dzieci z Bullerbyn” natrafiłam na niesamowicie wciągającą inną książkę Astrid Lindgren – „Bracia Lwie Serce”. Przeczytałam ją jednym tchem i wracałam do niej przynajmniej kilka razy. Książka przedstawia miłość braterską w obliczu życia i śmierci. Najbardziej wzruszający dla mnie moment, który utkwił w mojej pamięci do dziś jest wtedy, gdy bohater pociesza swojego młodszego, chorego brata i daje mu nadzieję na nowe, lepsze życie po śmierci. Następnie ratuje go skacząc z nim podczas pożaru z okna i osłaniając go swoim ciałem przed upadkiem sam ginie. To jednak nie koniec historii, tak ta niesamowita książka się zaczyna. Potem z zapartym tchem śledzi się przygody bohaterów i walkę dobra ze złem. Mimo, że to bajka chętnie przeczytam ją kolejny raz.

ymus195
31-05-2011, 19:19
Kiedy byłem, kiedy byłem małym chłopcem hej!!
Moja ulubioną bajką była bajka "Czerwony kapturek"
Mama czytywała mi ją do snu, z czasem nauczyła się jej na pamięć i zawsze potrafiła dodać nowy ciekawy wątek. Bajka ta trzymała mnie w napięciu, zaciekawieniu , przenosiła mnie w krainę fantazji!! Zawsze dobrze się kończyła i niosła ze sobą jakiś morał. Mała dziewczynka w czerwonym kapturku była moją idolką i tak jak ona chciałam być tak odważna, mądra i dobra :D
Sama teraz opowiadam tę bajkę swoim dzieciakom i zawsze mamy dobrą zabawe z tą bajeczką!!!!! :)

mamainez
02-06-2011, 11:19
To były ferie zimowe. Spędzałam je jak zwykle na wsi, pięknie zasypanej białym puszkiem. Na koniec semestru pani zadała nam lekturę do przeczytania. Była to niezapomniana książka, właśnie - "Dzieci z Bullerbyn". Pochłaniałam ją i wyobrażałam sobie że jestem jedną z nich, tych wspaniałych dzieciaków chodzących "po sprawunki", mających tak piękne beztroskie życie a zarazem pełne "wielkich" problemów. Rozwiązywałam je razem z nimi, byli moimi przyjaciółmi... miło by było znów ich spotkać!

MONIKACZ
02-06-2011, 18:15
Moją ulubioną książką był, na pewno wszystkim znany "Kopciuszek". Do tej pory pamiętam radość, jaką odczuwałam, gdy nadchodził wieczór i babcia brała do ręki książkę, bym kolejny raz mogła słyszeć historię dziewczyny gnębionej przez złą macochę i jej dwie córki. Później cieszyć się z pięknej sukni, karocy i balu, na którym przetańczyła z księciem oraz wspaniałej chwili, gdy pantofelek pasował właśnie na jej stopę i mogła zostać żoną księcia.:) Tylko ta bajka wymagała od mojej babci dodatkowego komentarza nt. tego, jaka była to dobra dziewczyna, iż wybaczyła swojej macosze i przyrodnim siostrom wszystkie krzywdy, jakie jej wyrządzili.
Obecnie to ja czytam swojej córeczce te bajkę, jednakże ma dopiero pół roczku i nie zadaje dodatkowych pytań.:)

lizzie
02-06-2011, 22:14
Najpiękniejszą książką, jaką pamiętam z dzieciństwa, jest "Karolcia" Marii Kruger. Czytałam ją sobie już sama, bo dość wcześnie nabyłam tę umiejętność :) Zanim otwierałam kolejny rozdział, prosiłam wszystkich, aby nie wchodzili do pokoju. Zamykałam drzwi, by nic ani nikt nie przeszkodził w tej chwili. Pamiętam, celebrowałam i chłonęłam każde słowo. Niemal przenosiłam się do środka książki, zafascynowana przygodami Karolci i magicznego błękitnego koralika. Teraz już jestem mamą, i kupiłam dzieciom tę książkę. Synek już umie czytać, ale pod pretekstem czytania również dla młodszej córci uparłam się, że będę im czytać wspólnie. Tak naprawdę chodziło mi bardziej o to, żeby znów poczuć tę magię. I... poczułam! Po zaciekawionych oczach i otwartych buziach poznałam, że moje dzieci też... :)

koliberek71
03-06-2011, 11:23
Książka którą pamiętam to mała książeczka o tytule” Katar żyrafy”, tak bardzo ją lubiłam, że kazałam ją czytać każdej osobie , która nas odwiedziła. Po pewnym czasie znałam ja już na pamięć i udawałam , że czytam sama- wielu gości się nabrało i chwaliło moją mamę , że ma tak zdolne dziecko. Gdy byłam już starsza, to czytałam już ją sama -mojej młodszej sąsiadce na dobranoc- nie było by w tym nic dziwnego , gdyby nie to , ze czytałam ją leżąc na podłodze przy kontakcie w ścianie. Było już zbyt póżno by mama mnie do niej puściła więc wymyśliłyśmy takie nocne czytanie przez gniazdko w ścianie. Mamy już sporo lat ,ale gdy tylko się widzimy wspominamy to ze śmiechem.:):):)

blanca
04-06-2011, 10:42
Najpiękniejsza bajka mojego dzieciństwa ( i tego całkiem wczesnego, z którego pamiętam małą lampkę przy moim łóżku i głos Taty, ją opowiadającego mi z przejęciem na dobranoc) to bajka "Kubuś Puchatek". To była wspaniała, głęboka i bardzo mądra bajka, ucząca mnie tych podstawowych prawd, wartości i zachowań, bez których trudno żyć- przyjaźni, umiejętności dzielenia się, odwagi, współczucia, pasji i współpracy z innymi. Rozwijała moją wyobraźnię i pokazywała, że nawet zwykły pokój, znany na co dzień w każdym szczególe, może stać się zaczarowanym miejscem pełnym przygód i wyzwań. W dzieciństwie emocjonowałam się każdą przygodą Kubusia, z wypiekami na twarzy słuchałam słów piosenki o wyprawie na biegun i śmiałam się z łakomczucha przebranego za pszczółkę.
Wydaje mi się, że to "Kubuś Puchatek" to bajka uniwersalna, ponadczasowa i zawsze aktualna.

Kira13x
04-06-2011, 11:23
Półka z książkami mojej nastoletniej córki. Obok nowoczesnych ,,klasyków” w stylu Harry’ego Pottera, Zmierzchu czy ,,Pamiętnika księżniczki” stoi stary, wysłużony już egzemplarz ,,Tajemniczego Ogrodu”, pióra F.H.Burnett. Otwieram. Witają mnie pożółkłe ze starości i wymięte kartki. Przed oczami stają wspomnienia sprzed lat.

Książkę udało mi się przeczytać właściwie tylko dzięki zwykłemu przypadkowi. Znalazłam ją, gdy za karę robiłam porządki na babcinym strychu. Jedno z pierwszych wydań, zniszczone już przez upływ czasu. Z pomocą mamy udało się uratować powieść. Wtedy przeczytałam ją po raz pierwszy… Później wracałam wielokrotnie: gdy byłam zła, smutna, gdy chciało się płakać… Gdy znów coś poszło nie tak, kiedy nie miałam już na nic siły… ,,Tajemniczy Ogród” leczył skuteczniej niż najlepsze witaminy. A po przygody małej dziewczynki sięgałam jako dziecko za każdym razem z takim samym zachwytem…

Mary urodziła się i większość życia spędziła w Indiach. Ignorowana przez rodziców i wychowywana tylko przez nianię, która spełniała jej każdy kaprys wyrosła na zarozumiałą, samolubną osobę. Nie miała żadnych przyjaciół i nie zastanawiała się nawet, jakie tajemnice kryje świat poza murami bogatego, ale smutnego domu. Wszystko zmienia się, gdy wybucha plaga cholery i rodzice Mary umierają. Dziewczynka jest zmuszona wyjechać do Anglii, do swojego wuja, którego nigdy nie widziała. Schorowany mężczyzna nie życzy sobie widzieć wychowanki, więc Mary zajmuje się służąca Marta. Podczas samotnych wycieczek po rozległym parku dziewczynka trafia na ogród, ukryty za wysokim, kamiennym murem i zamknięty na klucz od dziesięciu lat. Ale to nie jedyna tajemnica wielkiego dworu w Anglii. Skąd dochodzą upiorne nocne krzyki? Jaki sekret skrywa schorowany wuj Mary? Kim jest Dick? I czy w domu oprócz dziewczynki i służby ukrywa się ktoś jeszcze?

Znakomita dawka optymizmu, garść uśmiechu i filiżanka sekretów. To wszystko w tej wspaniałej powieści o magii przyjaźni i wolności, idealnej na długie, zimowe wieczory. Pokochałam tę książkę, bo ona daje nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone, że każdy ma szansę się zmienić i poprawić, nawet przy końcu swojego życia. Pokazuje jak ważną rolę w naszym życiu odgrywa przyjaźń, miłość, po prostu posiadanie jakiejś bliskiej osoby- kogoś, komu można się wypłakać w ramię, porozmawiać i wyżalić. Bo dziecko potrzebuje tego jeszcze bardziej. Szczególnie takie, które musiało dorosnąć zbyt szybko… Akcja toczy się, gdy powoli pojawiają się pierwsze oznaki wiosny. Ogrodnicy rozpoczynają pracę w dworskich sadach, kwitną drzewa, kwiaty wypuszczają pędy… Ale czy na pewno chodzi tylko o zmianę poru roku? Może ktoś jeszcze ma się wybudzić ze snu ułudy, smutku, łez i złości? Może to my mamy się wreszcie obudzić?

apoccalipsa
04-06-2011, 18:40
Nie pamiętam tytułu, ale doskonale pamiętam treść. To była książka o czarnoskórym chłopcu, który został boyem w ekskluzywnym hotelu. Był z tego powodu bardzo szczęśliwy. Codziennie polerował złote guziki w uniformie i bardzo przykładał się do pracy. Gdy wyrósł z niego, na jego miejsce zatrudniono nowego boya.

Aagateczka
06-06-2011, 15:56
Tak jak „Brzdąc w opałach” miał swoją ulubioną książkę, tak i ja z uporem maniaka zaczytywałam się w jednej pozycji. Najpierw zadręczałam rodziców, aby mi czytali, a później sama dzień po dniu przeżywałam przygody z Nielsem Holgersonem podróżującym na grzbiecie dzikiej gęsi. Do dziś nie wiem, co mi się tej książce tak podobało, ale myślę, że fascynowało mnie w niej to, iż przedstawiona historia mogła wydarzyć się naprawdę, że była bardzo realna i autentyczna. A może sama chciałam przeżyć podobną przygodę? Z czasem oddaliłam się od Nielsa, ale książkę zachowałam do dziś dnia. Często w długie zimowe wieczory wracam doń, aby przenieść się w pełne błogości czasy dzieciństwa.

izabela_77
07-06-2011, 12:50
Moją ulubioną książką z dzieciństwa była "Karolcia" Marii Kruger, ponieważ bardzo mi się podobał koralik będący własnością dziewczynki o imieniu Karolcia. Niejednokrotnie wyobrażałam sobie życzenia wypowiadane przeze mnie - i spełniane przez koralik. Doszło nawet do tego, że namiętnie zbierałam wszystkie kamyczki, koraliczki i guziczki w tym kolorze, licząc na to, ze któryś okaże się tym magicznym. Niestety, żaden nie miał takiej wielkiej mocy. A zresztą - może to i dobrze? Przynajmniej Filomena mnie nie ścigała!

agf
08-06-2011, 20:44
Odkąd pamiętam czytałam dużo, książki były nieodłącznym elementem mojego dzieciństwa, nie było bez nich dnia. Nie jestem w stanie zliczyć książek jakie przeczytałam będąc dzieckiem ani przypomnieć sobie ich wszystkich. Na pewno jednak jedną z ulubionych moich autorek była Lucy Maud Montgomery, której "Ania z Zielonego Wzgórza" jest tylko jedną malutka kropelką w całym oceanie jej twórczości. Jej książki dawały mi taki wewnętrzny spokój, gdy tego potrzebowałam, pocieszały, gdy było mi smutno. Bohaterki jej książek to były dziewczynki, takie jak ja - z każdą z nich miałam coś wspólnego, mogłam się z nią identyfikować, razem z nimi przeżywałam ich życie. I uważam, że spędzenie dzieciństwa z nosem w książkach może być wartościowe, może być piękne. I na pewno lepsze niż dzieciństwo przed komputerem...

jolunia559
09-06-2011, 06:23
Zawsze kochałam baśnie i legendy.Na mojej pólce z ksiązkami baśnie z różnych stron świata stały na honorowym miejscu.Oczywiście prym wiodły baśnie J.CH.Andersena.Do czasu.Doczasu,gdy w prezencie od babci dostałam Basnie loskie.Wśród nich była Krowia głowa.Opowieść o miłości,wierności i poświęceniu.Piękna i wzruszająca baśń,o dziewczynie ,która ukarana została za woją butę i nieposłuszeństwo.Długo musiała potem pracować na to,by odzyskać swój wygląd i zdobyć serce ukochanego królewicza.Wzruszająca ,piękna baśń.Baśnie włoskie mam nadal na swojej półce."Wyczytane" i stare/swoją drogą,szkoda,że nikt ich nie chce wznowić?Często do nich wracam czytając je swoim dzieciom i cieszę się,że tak samo nadal potrafi wzruszyć opowieść o krowiej głowie.

frosti
09-06-2011, 17:19
Moją ulubioną książką z dzieciństwa był zbiór baśni z dalekiego wschodu pt. "Księżniczka z kamforowego drzewa". Natomiast ulubioną baśnią - "O błękitnym kocie". Powód? Być może banalny, ale właśnie to była książka, przy której nauczyłam się czytać. W zasadzie czytałam ją namiętnie przy lampce nocnej. Często wracałam do poszczególnych baśni i ... przenosiłam się do nich z szarego życia małej dziewczynki lat 70-80. Niestety książka zaginęła podczas przeprowadzki i nie mogłam czytać jej swoim dzieciom. Na próżno szukałam w przeróżnych księgarniach. Cóż, może doczekam się wznowienia tej pięknej książki... Szczerze polecam!

agatt
09-06-2011, 19:03
Moją ulubioną książką z dziecinstwa jest "Pinokio". Niestety jako dziecko nie lubiłam nic czytać. Zawsze mama za mnie czytała a potem mi to opowiedała. Lecz "Pinokio" zapadł mi w pamieci pewnie dlatego, że byla to pierwsza ksiązka ktora przeczytałam sama!!!:) od deski do deski. Cieszylam się jak glupia i chwalilam przed rodziną, że sama przeczytalam ksiażkę a na dodatek otrzymalam 5 za prace za lekture:)) to dopiero nagroda:))

agnieszka555
09-06-2011, 20:52
moja ulubiona książką z dziecińsytwa były Baśnie Braci Grimm. powodów jest kilka. Okres mojego dzieciństwa to czasy dosyć dawne, kiedy książki nie były tak pikne i kolorowe jak teraz. Ta była moją pierwszą książką z kolorowymi ilustacjami za co ją uwielbiałam. wizualizowała mi postacie z bajek i pozwalała je sobie lepiej wyobrażać. Po drugie to była pierwsza książka którą zaczęłam sama czytać. Mam ją do tej pory z pozaznaczanymi fragmentami jakie mam przeczytać danego dnia. A poza tym bajki które się w niej znajdowały były bardzo ładne, zawsze zwyciężało dobro i przyjaźń, a wszystkie krzywdy były wynagradzane. Było się na czym wzorować i z kogo brać przykład. Do tej pory czytam te bajki mojej córce która także bardzo je lubi. ( chociaż ma wiele piękniejszych ksiązek i wydań - może oczarowały ją historie z mojego dzieciństwa związane z tymi bajkami)

liidzia
10-06-2011, 11:58
Zdecydowanie "Latający detektyw". Niedawno przeczytałam go ponownie, bo kupiłam tę książkę siostrzenicy. I znów zachwycałam się brawurową akcją Tove Sventona - detektywa uwielbiającego ptysie, który dzięki latającemu dywanowi doprowadza do aresztowania Wilhelma Łasicy i jego pomocnika Byka. Ileż w tym uroku i humoru! A do tego dreszczyk emocji!

Milena22x
10-06-2011, 12:39
Od dziecka uwielbiałam książki. Z początku były to baśnie, m.in. Andersena, braci Grimm. Ale to nie one były moimi ulubionymi. Na Pierwszą Komunie dostałam książkę „Królewicz i żebrak” M.Twaina. Książka wydawała się gruba, ale była pięknie oprawiona i bogato ilustrowana. Także nie zraziłam się do niej. Przeciwnie przyciągnęła mnie do siebie. To była moja pierwsza tak obszerna lektura, pierwsza, w której się zatraciłam. Czytałam strona po stronie, jednym tchem. Przeniosłam się do świata bohaterów, wyobrażałam sobie, że to ja jestem w ich sytuacji, że jest na świecie księżniczka podobna do mnie, z którą zamieniam się rolami. Książkę tą mam na swojej półce do dziś, bardzo ją lubię i pewnego dnia podaruję ją mojej córci. Jest wyjątkowa, bo to była moja pierwsza książka, która wciągnęła mnie bez reszty w świat literatury pięknej. Pokochałam książki od dnia, kiedy przeczytałam pierwszą stronę „Królewicz i żebrak” i mam nadzieję, że takie same wrażenie wywrze na moich dzieciach.

mika19
10-06-2011, 22:41
Baśnie Andersena - dzieciństwem pisane!